Żona

- Żona mogła zachorować - wyraziłem wątpliwość - albo spodziewa się dziecka. - W takim przypadku autor napisu nie zapewniałby, że wróci za dwa dni. Poza tym... brak daty. - I cóż z tego? - Ano to, że kobiety są zazwyczaj bardziej dokładne, zwłaszcza w szczegółach, i gdyby tu mieszkała kobieta, nie zapomniałaby o dacie. Spojrzałem na Karola. Przypomniała mi się moja pedantyczna gospodyni w Milwaukee. - Przekonałeś mnie - rzekłem. - Ten argument jest nie do odparcia. - No, widzisz. Właściwe wnioski sprowadzają nas na właściwe tropy. - Proszę, proszę! Jaki filozof z ciebie! Ale popatrz, pełna sterta drewienek. Ciekawe, z jakiego to lasu zaopatruje się w opał nasz gospodarz? - Mniejsza z tym. Rozpal ogień, marzę o kawie. Zobacz, czy nie ma tu gdzie chleba. Suchary nieco mi zbrzydły. Ja pójdę zbadać obejście. - Po co? - Ostrożność nie zaszkodzi - powiedział już na progu. Rozpaliłem ogień, wziąłem puste wiadro i również opuściłem chatę. Przed domem, co już poprzednio zauważyłem, znajdowała się studnia.

szkolenia z rachunkowości vichy Ksw Przez furtkę .